Blog > Komentarze do wpisu

Drogi redaktorze Terlikowski...

Pomarodziłam sobie troche ostatnio w swoim Pokoju (dla czytajacych tylko nadmienię, że "zagrać" nadal nie mogę, bo laptopik nie odebrany jednak jeszcze z naprawy), więc spróbuję tutaj coś sensownego napisać;)

W przedostatnim numerze mojej ulubinej gazety czytam atrykuł p. Terlikowskiego i oczom własnym nie wierzę! Szczerze mówiąc pan redaktor przedstawioną wizją relacji państwo- kościół niepomniernie mnie zdziwił, a mówiąc szczerze wkurzył też i przeraził. Zacytuję tylo poczatek jego artykułu pt. "Komu pozwolą być katolikiem", w którym padaja też takie hasła- podtytuły, jak: Coraz mniej zakamuflowany totalitaryzm i Nowy spór o inwestyturę. Otóż w pierwszych zdaniach czytam: " Decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie apostazji i dokumentów Kościoła trudno określić inaczej niż kuriozalną. Oznacza ona bowiem- ni mniej ni wiecej- że państwo uznało się za władne ingerować w tak oczywiste prawo autonomicznej i równoległej instytucji jaką jest Kościół, jak czlonkostwo w nim."

Przepraszam bardzo jestem katoliczka, ale dla mnie wcale nie jest oczywiste, że jeśli jestem obywatelem  tego państwa to nie mam szanować i respektować jego przepisów w kwestiach chociażby porządkowych! Poza tym jaka równoległa to instytucja? Mieszkam w Polsce i dla mnie oczywiste jest, że muszę porzadek nadany przez państwo w pierwszej kolejności respektować (choć inna sprawa, że nie zawsze mi sie on podoba), i to moim zdaniem Kosciół powinien zadbać o to, by swoje wewnetrzne przepisy tak regulować (oczywiscie te nie dotyczace kwestii zwiazanych czysto z wiarą), by nie stały one z nadrzędna instytucją jaką JEST PAŃSTWO (na terenie którego się znajduje) w kolizji.

Zastanawiam się, bo może ja jako katoliczka jestem niedouczona, czy rzeczywiście takie (jak red. Terliowskiego) jest oficjane zdanie kościoła?? Może jestem naiwna, ale aż nie chce mi się wierzyć, bo to by oznaczało, że Kościół jeste jakimś PAŃSTWEM W PAŃSTWIE- skoro uważa, że nie musi respektować prawa obowiązującego jego obywateli. Przecież to jakaś schizofrenia! Jako katoliczka mam się zwolnić z posłuszeństwa prawu cywolnemu??? Gdyby państwo zakazywało mi być osoba religijną, wyznawać swoja wiarę to co innego (to akurat jednak gwarantuje mi Konstytucja), ale tutaj....? Mam uważać, że K-ł wymaga ode mnie nieposłuszeństa państwu??

Może wróćmy jednak do tego co było powoden tego "prawnego sporu". Otóż okazalo się, że zdaniem Kościoła nie wsytraczy, że obywatel zgłosi chęć apostazji, czyli wyłączenia z K-ła. On nadal bedzie tam figurował jako wierzący gdyż...tak stanowi prawo kanoniczne! Orzeczenie sądu spowodowane skarga petenta stwierdziło jednak jednoznacznie, że "wystapienie z koscioła katolickiego powinno być rozpatrywane na gruncie prawa powszechnego, gdyż dotyczy wolności sumienia i wyznania oraz danych osobowych".  Dokładnie pani sędzio tak! I doprawdy nie rozumien oburzenia red. Terlikowskiego, przecież to jest dziecinnie proste! To obywatwl wolnego Państwa nie ma wg. Pana prawa wystapić z jakiegokolwiek związku wyznaniowego? Czy on doprawdy skoro nie chce być katolikiem musi wciąż podlegać jego przepisom???

"Prawnicy kanoniczni- czytam jednak  w artykule dalej, ostro i jednoznacznie odrzucili tego typu decyzję, określając ją mianem ingerencji świeckiego sądu w wewnetrzene życie kościoła. A K-ł widzi tu- dodam- objaw łamania konstytucji RP i konkordatu.

Niestety nie mogę się z taką interpretacja zgodzić. Bo moim zdaniem to państwo po prostu upomniało się o prawo wolności wyboru swojego obywatela! Na prawdę nie rozumiem reakcji ludzi k-ła a także myślenia p. Terlikowskiego , który na zakończenie konkluduje: " Kłopot polega na tym, że choć to, co mówią kanoniczni prawnicy, jest jak najbardziej zgodne z klasycznym, europejski rozumieniem relacji państwo- kościół, to dla logiki współczesnego Lewiatana jest to myślenie nie do zaakceptowania. Lewiatan bowiem ujmuje rzecz wprost- współczesna demokratura nie niest skłonna uznać żadnego partnera, nikogo, kto mógłby naruszyć jego uprawnienia do jedynowładztwa. I dlatego potrzebny jest nowy spór o inwestyturę."

Aaa no to już wiadomo o co niestety tu chodzi! Czyżby K-ł wciąż miał zapędy by konkurować z państwem o władzę?? A ja naiwna wierzyłam, że te czasy mamy juz za sobą! Chyba to nie jest jednak zdrowa mentalność, a już na pewno nie duch jaki kościołowi chciałby przywrócić papież Franciszek.

Na zakończenie: Przykro mi to Panu Panie Terlikowski powiedzieć, bo dotąd ceniłam sobie Pana,  ale: warto byłoby dziś, by ludzie kościoła u nas zrobili sobie porządny rachunek sumienia i przypomnieli sobie jaki jest pierwszy z tzw. grzechów głównych. Pamiętacie jaki? Zdajsie, że właśnie z PYCHY- niezrozumienia swojej misji, biorą się u niektórych takie chore zapędy.

Czuję sie naprawdę zniesmaczona... i pewnie zamiast tu wygadywać powinnam udać sie na Frondę i tam się z autorem pokłócić.

Zrobię to, ale już nie dziś;)

Może ktoś z Was mnie jednak oświeci.... czy ja w swoim myśleniu błądzę, czy może pan reaktor ma jednak rację? Bo naprawdę czegoś tu już nie rozumiem:(



piątek, 31 stycznia 2014, taniatoja

Polecane wpisy

  • dialogi na cztery nogi

    Zrobiło się prawdziwie wiosennie i od razu robi się człowiekowi tak lekko i radośnie na sercu:) Nawet w pracy przy całym zagonieniu znajdują się okazje do uśmie

  • "Milczenie"

    Po ostatnim filmie Mela Gibsona "Przełęcz Ocalonych" powiedziałam sobie, że długo na tzw. religijny film nie pójdę. Każdą historię, moim zdaniem, można bowiem o

  • "Sztuka kochania"...i nie tylko

    No i zaczęłam ferie:) Zdajsie, że tym razem nigdzie nie wyjadę (kontuzja kolan, więc nartki "buy, buy"), ale weekendy mam już od rana do wieczora zaplanowane, n

Komentarze
2014/01/31 23:15:37
Obawiam się, że gdybym zechciała dokonać apostazji to nikt by mi na to nie pozwolił, bo to ingerencja w wewnętrzne sprawy kościoła (sic!). Zaimponowałaś mi zdrowym osądem sytuacji. Mądra z Ciebie kobieta Taniu :D Miłego wieczoru :D
-
2014/02/01 11:28:04
wygląda to tak, że zgłaszając akt apostazji w parafii, w której zostało się ochrzczonym, proboszcz robi kwaśną minę. przyjmuje akt, ale nigdzie tego nie odnotowuje. kościół ze swojej strony rzuca na wiernego ekskomunikę. nie wykreśla go ze swoich ksiąg. a do tej pory giodo nie miał tam wstępu, zgodnie z prawem musiał omijać w kontrolach wspólnoty i związki wyznaniowe. cały problem tkwi w tym, że osoby, które dokonały apostazji, nadal były i są wliczane do statystyk, bo są katolikami tylko "przeklętymi" i mimo zwiększającej się liczby "innowierców" wciąż mamy 90 koma ileś tam katolików w Polsce.
-
2014/02/01 11:28:35
a Terlikowski boi się prawdy o liczbie katolików jak ognia!
-
2014/02/01 16:01:49
Wreszcie odebrałam naprawiony sprzęt; laptopik śmiga aż miło, więc mogę wziąć się za odpisywanie:)
Miss, ja po prostu staram się być obiektywna:)))
Jol- ene, pewnie, że te 90% procent to w większości nominalni katolicy, czyli kiedyś ochrzeni. Olbrzymia część z nich pewnie w ogóle nie praktykuje, część to tylko tzw. niezielni katolicy. Nie demagogizowałabym jednak problemu apostazji, bo myślę że w rzeczywistości bardzo niewielu decyduje się na taki krok.
Tradycja jednak jest tak silna, że nawet niewierzące de facto osoby często nie wyobrażają sobie, że mogłyby nie ochrzcić dziecka, a potem nie posłać go do I Komunii, no i na końcu drogi pewnie chciałyby mieć katolicki pogrzeb. Wiem co mówię, bo te sprawy przerabiałam także w swojej rodzinie.
Nie praktykująca bratowa, bez ślubu kościelnego płakała rzewnymi łzami kiedy nie chciano jej ochrzić dziecka "jak tak można odmawiać takiego sakramentu!". A ja uważam, że tutaj akurat to ona wykazała się roszczeniową postawą, bo choć nie spełnia się żadnych wymagań (przy chrzcie to rodzice maja obowiązek poprowadzić dalej dziecko na drodze wiary- składają taka obietnicę w trakcie sakramentu) uważa, że jej sie po prostu należy. To kościół jednak jest szafarzem sakramentów i tutaj jak najbardziej zasady są po jego stronie. Tymczasem większość ludzi uważa, ze Kościół jest generalnie "BE", ale jak przyjdzie co do czego, chętnie z proponowanych przezeń dóbr korzysta. Tutaj też widzę więc pewną schizofrenię.
-
2014/02/01 16:12:56
Mnie tu przeraża coś innego. Że w duchowieństwie tkwi mentalność "chorego na władzę" o tym sama nieraz się przekonałam, ale że teraz mówi się o tym oficjalnie i przedstawia jako stanowiska Kościoła to mi się już w głowie nie mieści!
Taka niewierność fundamentom pewnie jest czymś co P. Jezusa głęboko zasmuca. Ja cały czas chodząc do K- ła muszę sobie przypominać, że nie chodzę tam dla księży, ale z powodu właśnie wiary w Boga.
-
2014/02/02 06:29:10
Kościół zawsze był i będzie państwem w państwie.
Co innego wiara w Boga, a co innego kościół jako instytucja.
Udanej niedzieli.
-
2014/02/02 14:31:30
Taniu, ja napisałam o moich doświadczeniach, to nie demagogia. Zgadzam się z Tobą, że wiele osób uznaje się za niewierzące, ale chrzczą dzieci, biorą śluby i posyłają dziecko na komunii. czasem to hipokryzja, a czasem społeczna presja.
-
2014/02/02 14:56:31
demagogią nazwałam "problem apostazji", który dotyczy niewielu:)
....czy ekskomunika została rzucona w Twojej obecności?