Blog > Komentarze do wpisu

Pokolenie animy i mangi

Właśnie skończyłam czytać b. ciekawą książkę, więc dzielę się przemyśleniami "wokół tematu".

"W poszukiwaniu istoty czasu" Ruth Ozeki, to książka z której możemy się dowiedzieć wiele  na temat kultury Japonii, historii tego kraju i sytuacji gospodarczo- społecznej, a w końcu  religii.

Cała historia opowiedziana jest dwutorowo: jeden wątek dotyczy  Ruth- młodej kobiety, mieszkanki Kanady, której rodzina (podobnie jak samej autorki) ma korzenie amerykańsko- japońskie. Opowiada ona o znalezieniu pamiętnika dziewczyny o imieniu Nao, przenoszącego nas z kolei w zupełnie w inną rzeczywistość, bo związaną z życiem japońskiej nastolatki. 

O istnieniu tej osoby Ruth dowiaduje się dzięki pisanemu właśnie przez dziewczynkę pamiętnikowi, który wraz z innymi znaleziskami, dociera po Tsunami do wybrzeży wyspy, na której mieszka. Z jej to zapisków dowiaduje się o szczęśliwym dzieciństwie, które dziewczynka spędza w Stanach Zjednoczonych w Sunvaille ( tzw. Zagłębie Krzemowe), gdzie żyje otoczona dostatkiem dzięki ojcu, który jako utalentowany programista pracuje w jednej z bardziej znanych na rynku firm.  

Niestety na skutek min. totalnego krachu gospodarczego pan. Haruki traci pracę, a wraz z nią całe oszczędności jakie lokował  w obligacje upadłej firmy. Jako totalny więc bankrut wraca z rodziną do Tokio, gdzie próbują od nowa ułożyć sobie życie. Niestety rzeczywistość nie jest dla nich łaskawa. Po długim okresie bezrobocia popada w depresję nie mogąc zapewnić rodzinie utrzymania i jak wielu ponoć w tych czasach Japończyków wpada na pomysł odebrania sobie życia. Dwie próby samobójstwa okazują się jednak nieudane co czyni go w oczach zbuntowanej nastoletniej córki jeszcze bardziej żałosną istotą.

Nie, Naoko Haruki nie jest bynajmniej istotą bez serca, ona sama podobnie jak ojciec cierpi, ale znosząc przemoc fizyczną i psychiczną fundowaną jej na co dzień przez rówieśników z klasy. Niestety dziewczynka przybyła z kraju, z którego kulturą (jakże odmienną od rodzimej) b. mocno się utożsamia, ma problemy z akceptacją przez rówieśników, a jej słabe wyniki w nauce (min. na skutek słabej znajomości języka) tylko pogłębiają jej niskie poczucie wartości. Nakręcanie  scen znęcania się nad ofiarą i wrzucanie tego do neta, by cała szkolna społeczność miała potem ubaw, licytacja zakrwawionych majtek dziewczyny po pierwszej menstruacji w sieci, czy też w końcu nakręcenie filmiku z jej sfingowanego pogrzebu- to codzienne praktyki uczniów szkoły, do której Nao uczęszcza. Debilizm do "entej"potęgi!

I tu przyznam się zaciekawiła mnie refleksja samej autorki o okrucieństwie młodych Japończyków- pokolenia animy i mangi, jak można by, generalizując oczywiście, ich określić. Gangi dziewczyn na motocyklach wzorujących się na swoich kinowych bohaterach to wcale ponoć nie rzadki widok. Zastanawiam się, czy rzeczywiście te literackie i filmowe wzorce mogą mieć tak zły wpływ na młodzież, bo przecież i u nas jest cała masa fanek i fanów tej japońskiej subkultury. Wystarczy jednak popatrzeć na twarze bohaterów tychże animacji, by dać sobie odpowiedź; choć problem, moim zdanie, jest  o wiele głębszy. 

Coś na ten temat wiem, bo Starsza w licealnych czasach przez krótki czas uległa tej modzie i wybywała chociażby na tzw. Japonikony, gromadzące młodych (i nie tylko!) z takimi zainteresowaniami. Potem zaczęła się fascynacja koreańskimi dramami i fala pooooszła! Na szczęście wraz z e studiami kontakty ze środowiskiem zanikły.

Ale wracając do książki i samej Nao. 

To, co dziewczynce przywróciło po traumatycznych przejściach spokój ducha to wyprawa z prababcią Juzo do jej klasztorku i nauka jak starowinka to dowcipnie określiła nabywania- "superpower"- techniki wyciszenia i skupienia się na danej chwili, czyli praktyka "zazen" . Sama Jazo to b. ciekawa i barwna postać. Po tragicznej śmieci jedynego syna (,który jako student w czasie II Wojny św. zostaje siłą wcielony do tzw. oddziałów specjalnych sił powietrznych-kamikaze) goli głowę i wstępuję do klasztoru zen,by poświęcić się za popełniane przez jej naród i ogólnie wszystkich ludzi zbrodnie i nauczyć się trwania w pokoju. Widząc jej autentyczność Nao nie tylko pokocha nie znaną sobie do tej poru prababcię, ale też odkryje w sobie fascynację drogą Zen i buddyjską praktyką współodczuwania ze wszystkimi stworzeniami. Piękny i głęboki fragment książki. 

Te wszystkie zapisane w pamiętniku wspomnienia zaczynają żyć jakby swoim życiem na oddalonej setki kilometrów wyspie, gdzie czyta je Ruth powiązane ze stosunkowo niedawnymi wydarzeniami jak "11 września" czy Tsunami i awaria elektrowni Fokuszima Niesamowite figle płata jej wyobraźnia, gdy oglądając bez końca na monitorze komputera relacje z zawalenia się wież World Trade Centre, w wypadających z okien ludziach widzi  syna mniszki Juzo również spadającego ze swoim samolotem w wody Pacyfiku.

I tu kolejna śmiała niespodzianka autorki: kłania się teoria fizyki  kwantowej i istnienia w tym samym czasie różnych rzeczywistości i przestrzeni, która ponoć zazębia się z filozofią Zen! Naprawdę bardzo ciekawa sprawa i chociaż nie mam umysłu ścisłego obiecuję sobie zając się tą sprawą :)

No, to żebym nie zaczęła za bardzo filozofować tą późną porą mówię Państwo teraz DOBRANOC ;))

piątek, 13 stycznia 2017, taniatoja

Polecane wpisy

  • dialogi na cztery nogi

    Zrobiło się prawdziwie wiosennie i od razu robi się człowiekowi tak lekko i radośnie na sercu:) Nawet w pracy przy całym zagonieniu znajdują się okazje do uśmie

  • "Milczenie"

    Po ostatnim filmie Mela Gibsona "Przełęcz Ocalonych" powiedziałam sobie, że długo na tzw. religijny film nie pójdę. Każdą historię, moim zdaniem, można bowiem o

  • "Sztuka kochania"...i nie tylko

    No i zaczęłam ferie:) Zdajsie, że tym razem nigdzie nie wyjadę (kontuzja kolan, więc nartki "buy, buy"), ale weekendy mam już od rana do wieczora zaplanowane, n

Komentarze
2017/01/14 16:43:15
Dokonałam ponownie korekty tekstu i mam nadzieję, że teraz będzie to bardziej strawne dla ucha;))
-
2017/01/15 11:36:58
Bardzo, bardzo mnie zaciekawiłaś.
A tak na marginesie to u nas mamy
"pokolenie klikersów" (telefonicznych). ;)))
Buziaki. Cudnej niedzieli, Tani!:)
-
Gość: taniatoja, *.play-internet.pl
2017/01/15 20:07:53
Cieszę się bardzo Aniu:)
Co do "pokolenia klikersów" to oczywiście masz rację, ale tam to już było o wiele wcześniej niż u nas.
Pamiętam opowieści znajomej, która dobre kilka lat temu wyjeżdżając na różne wymiany spotykała się w międzynarodowym gronie i była przerażona młodymi Japończykami, którzy (wtedy jako jedyni) nie nawiązywali z innymi żadnych relacji tylko siedzieli z nosem w smartfonach.
pozdrawiam serdecznie!:)
-
2017/01/18 19:28:47
Bardzo mnie zainteresował związek filozofii Zen z fizyką kwantową. Jeśli znasz jakieś tytuły książek na ten temat, to będę wdzięczna za ich udostępnienie. Jestem zielona i z filozofii Zen i z fizyki kwantowej, ale temat bardzo mnie interesuję. Pozdrawiam.
-
2017/01/19 16:37:48
Jesienna,
dziś znalazłam to www.youtube.com/watch?v=SBB2qHgZvLY,
(może uda Ci się znaleźć tłumaczenie)- rozmowa ze znanym fizykiem kwantowym na temat Boga, stworzenia....niesamowicie ciekawe!
książek niestety żadnej o tej tematyce nie znam , ale muszę sama poszukać:)
pozdrawiam!