Blog > Komentarze do wpisu

"Sztuka kochania"...i nie tylko

No i zaczęłam ferie:)

Zdajsie, że tym razem nigdzie nie wyjadę (kontuzja kolan, więc nartki "buy, buy"), ale  weekendy mam już od rana do wieczora zaplanowane, no a w tygodniu maluję , czytam, chadzam do kina i rozwijam się towarzysko:)  Zdecydowanie tylko przydałaby by mi się jeszcze jakaś aktywność fizyczna, może jakiś pilates albo zumba. No a dziś na dobry początek wybrałam się ze Starszą do Opery.

Takie są moje plany na najbliższą przyszłość, ale wiele ciekawych rzeczy działo się też ostatnio. Na przykład  niedawno widziałam kilka poruszających filmów na temat relacji  rodzinnych albo damsko męskich,a po ostatnim- "Sztucę kochania. Historii o Michalinie  Wisłockiej"  pojawiło mi się w  temacie sporo refleksji. Sam film nie jest dla mnie jakimś szczególnym arcydziełem kinowym ,ale na pewno daje do myślenia. . 

Przede wszystkim wrażenie robi jako niesamowicie trafny sam tytuł książki, bo dobre relacje między kobietą a mężczyzną w związku są dziś prawdziwą SZTUKĄ. Niesamowicie trudną trzeba od razu dodać. I druga refleksja, która jakby automatycznie  się pojawia jako następna, (tym razem zaobserwowana w otoczeniu): w dzisiejszym świecie szczęśliwa rodzina- kochający się rodzice i dzieci to prawdziwy CUD. 

Ta "sztuka" na pewno nie udała się samej Wisłockiej, bo powołując do życia dzieci z "trójkąta" zapewniła im traumę (konsekwencje życia w kłamstwie i separacji), a samej sobie gorzkie rozczarowanie po rozstaniu z partnerem i przyjaciółką. Dla kochającej matki, jaką w filmie nam ją pokazano to musiał być cios, który też pozostawił ją pewnie do końca życia z wyrzutami sumienia i świadomością porażki. 

Jak to się ma do jej deklaracji, że mówiąc o seksie, chce w nim widzieć całego człowieka z jego psychiką i emocjami, tego nie rozumiem, ale daleka jestem od wydawania jakichkolwiek sądów o samej osobie. Myślę, że pani Michalina po prostu się w życiu strasznie pogubiła, co zdarza się przecież nie jej jednej.   Kolejna niekonsekwencja u autorki, która w swojej książce poświęciła rozdział antykoncepcji jest pojawienie się jej osobistych dzieci w momencie kiedy na pewno ich nie planowała (nieustabilizowana osobista sytuacja no i  pisanie pracy doktorskiej). Trudno nie odnieść wrażenia, że między teoriami a życiem młodej pani doktor zachodzi wyraźny rozdźwięk.

Moje osobiste refleksje po filmie (ale także  po obserwacji otaczającej mnie rzeczywistości) są takie, iż aby stworzyć szczęśliwy związek nasze instynkty, ( pożadanie, ale też i uczucia) trzeba by  podporządkować jednak jakimś wyższym normom. Jak się da im hulać jak chcą to niestety można zupełnie niechcący unieszczęśliwić siebie i innych ludzi. Taki błąd popełniła sama Wisłocka żyjąc raz jak już wiemy w trójkącie, a raz wdając się w romans z żonatym mężczyzną. Niestety dowiedziała się tego "po fakcie", czyli kiedy związek boleśnie dla wszystkich się rozpadł, dzieci zostały poranione rozstaniem, a ona sama została ze swoim bólem. Tak to niestety jest, że za swoje wybory konsekwencje zbierzemy nikt inny tylko my sami.I tu nie chodzi o jakieś ocenianie, bynajmniej. Każdy z nas ma prawo do popełniania błędów, do "chwili słabości", ale to i tak nie zmienia faktu, że życie nas za nie boleśnie rozliczy.

Najbardziej magiczny w filmie przez swoją uczuciową siłę moment to zakochanie się i to ze wzajemnością Michaliny w Jurku. Która kobieta nie chciałaby takiego porwania emocjonalnego przeżyć?. Jest jednak jeden problem: Pan Jurek nie był stanu wolnego, miał żonę i córkę, którym wdając się z Wisłocką w płomienny romans po prostu mógł złamać życie. Okazało się jednak że sam padł swoją ofiarą, bo serce najprawdopodobniej nie wytrzymało z tęsknoty i  niemożliwości zrealizowania marzeń o byciu razem. No własnie i mamy na tapecie problem zdrady.

Wiecie co na temat takich kochasiów myślę? Obserwując wiele związków dziś wiem co najbardziej w facetach sobie cenię. Atrakcyjni są dla mnie mocni mężczyźni, a mocni są wtedy kiedy są wierni i nie pozwalają sobie (w imię miłości do swojej  żony i dzieci)i na żadne romanse. W dzisiejszym świecie, gdzie  króluje kult przyjemności i łatwości szybkiego zaspakajania swoich potrzeb wierność jest prawdziwą miarą dojrzałości i świadczy po prostu o sile charakteru mężczyzny.

To tyle niejako "obok" "Sztuki kochania".

...i żeby nie było...oczywiście jestem zdania, iż  dobrze, ze sama książka powstała. Na pewno wypełniła swoją treścią wyraźną lukę. a poza tym zwyczajnie była ważnym głosem sprzeciwu wobec robienia z seksu tematu tabu i związanej z nim w społeczeństwie  hipokryzji. 

 

 

...ale mi wyszedł początek ferii z przytupem :D


sobota, 11 lutego 2017, taniatoja

Polecane wpisy

  • dialogi na cztery nogi

    Zrobiło się prawdziwie wiosennie i od razu robi się człowiekowi tak lekko i radośnie na sercu:) Nawet w pracy przy całym zagonieniu znajdują się okazje do uśmie

  • Dobry start

    Miałam b. trudny tydzień i dlatego dziś na jego zakończenie poszłam sobie do kosmetyczki. Po ostatnich hybrydkach nadszedł czas na manicure Japoński:) Kocie ocz

  • Pokolenie animy i mangi

    Właśnie skończyłam czytać b. ciekawą książkę, więc dzielę się przemyśleniami "wokół tematu". "W poszukiwaniu istoty czasu" Ruth Ozeki, to książka z której możem

Komentarze
2017/02/12 11:29:11
Mimo wszystko, nadal w wielu rodzinach nie potrafi się rozmawiać o seksie, dalej jest to temat tabu i jeszcze plus, kiedy rodzice potrafią dostrzec temat i choć dojrzewającemu dziecku jakąś fachową literaturę podsunąć :) Udanych ferii Taniu i może kiedyś pokażesz nam jakieś zdjęcie swojej malarskiej twórczości? :) Pozdrawiam serdecznie w ten niedzielny dzień :)
-
2017/02/12 11:58:54
W połowie lat osiemdziesiątych "Razem"
drukowało w odcinkach pamiętniki Michaliny Wisłockiej
- zbierałam je, dla mnie własna historia opowiadana przez
Michalinę była o wiele cenniejsza od "Sztuki Kochania" (ta
leżała w domu na półce).
Udanych ferii, Agnieszko!:) Ściskam Cię mocno, mocno!:)
-
2017/02/12 14:22:43
Kasiu,
jasne, że tak nadal jest i pewnie w wielu rodzinach będzie.
Uważam, że jednak gorsze rzeczy dzieją się w rodzinach, niż brak rozmów o seksie.
Często model relacji dorosłych jakie dzieciaki wynoszą z domu jest po prostu tragiczny. Nie szanowanie, nie respektowanie potrzeb drugiej osoby, kłótnie między rodzicami (nie mówiąc już o różnych rodzajach przemocy) są tym co "wyposaża" dziecko w postawę lękową i bark poczucia bezpieczeństwa nieraz na całe życie! I to jest prawdziwy dramat, a jeszcze gdy dochodzi do tego wieczne krytykowanie, brak pochwał to mamy człowieka z niskim poczuciem własnej wartości, któremu potem trudno uwierzyć, ze może w życiu odnieść jakikolwiek sukces.

..a co do moich artystycznych działań, to podejrzyj sobie na fb, ("Moje twórcze grono" stało się od niedawna grupą otwartą) tam właśnie znajdziesz np. moje ostanie "dzieło":)) web.facebook.com/groups/857310591050560/1210487115732904/?notif_t=like¬if_id=1486826477140846
pozdrawiam cieplutko!
-
2017/02/12 14:31:07
Aneczko,
"Razem" pamiętam, jak najbardziej! kupowałam je w podstawówce głównie ze względu na plakaty różnych gwiazdorów:) ale, jak słowo daję, nie pamiętam, żebym czytała tam pamiętnik Wisłockiej! Widać, że mój odbiór rzeczywistości był wtedy mocno ograniczony;) Szkoda.
Jestem w takim razie ciekawa, jak postać Wisłockiej przedstawiona w filmie koresponduje z tą z pamiętników? Bo wiadomo, że w jakiejś mierze to, co pokazuje film jest "autorską wariacją" twórcy scenariusza' na temat bohatera.
Buziaki:))
-
2017/02/12 14:49:54
Kasiu, ale mi wstyd ;) powinno być oczywiście"nieszanowanie" i nierespektowanie".
wybacz, bo aż w oczy kole.
-
2017/02/15 11:13:29
To był swoisty pamietnik z "okresu dojrzewania".
Dziewczyna taka sama jak my. Przeżywająca
rozterki, poszukująca odpowiedzi na odwieczne pytania,
szukająca miłości, bliskości, zrozumienia...
-
Gość: marta, 5.254.65.*
2017/02/15 21:37:50
moim zdaniem "sztuka kochania" jest jednym z lepszych filmów, jakie widziałam. pokazuje, że życie wymaga poświęceń i ile czasami trzeba walczyć, by zmienić pogląd na niektóre kwestie. życie bohaterki nie było łatwe, ale podziwiam ją, że mimo wszystkiego co ją spotkało to się nie poddała. tematy trudne, ale opakowane w bardzo przystępną formę to trzeba przyznać twórcom filmu
-
2017/02/16 12:21:11
Marta-miły gościu:)
dziękuję b. za Twój głos!
Owszem walkę o wydanie książki i uświadomienie tym samym społeczeństwa można podziwiać i w końcu uznać za sukces. Ja odniosłam się w swoim wpisie raczej do prywatnego życia samej pani Wisłockiej (też będącego ważną częścią filmu), a tu niestety, moim zdaniem zupełnie nie ma czego zazdrościć, że tak to ujmę.
pozdrawiam!
-
2017/02/18 23:04:11
Kiedyś czytałam książkę pani Wisłockiej. Filmu jeszcze nie widziałam.
-
2017/02/24 13:40:17
To odwrotnie niż ja :)....i teraz żałuję;)