RSS
niedziela, 24 marca 2013

Może też jest we mnie jakaś przekora, ale naprawdę nie potrafię "wszedłszy między wrony krakać jak i one". Niestety wyrażając swoje zdanie (pewnie, że nie zawsze, bo po co) podpadam niektórym i niestety skreślają mnie z listy swoich znajomych. Zawsze staram się być w relacjach z ludźmi uważna i delikatna, nie oceniam osoby i jej poglądów, co najwyżej pewne postawy i sposób rozumowania. Jeżeli jest tak, że jednak samo zajęcie innego stanowiska powoduje odstawienie na boczny tor- trzeba powiedzieć sobie trudno. Tego się uczę, ale wciąż takie wykluczenie sprawia mi dużą przykrość...

Nic nowego, ale mniej wrażliwym jest pewnie w życiu o wiele łatwiej.

 

Dziś wieczorem wybieram się na ciekawy spektakl, ale póki co świętujemy niedzielę palmową;) Ciekawe czy będzie można kupić jakieś baźki...?

Słonecznej niedzieli życzę! U nas właśnie słoneczko się przebudza:))

10:39, taniatoja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 marca 2013

Niestety, nic nie wyszło dziś wieczór z domowego kina:(

Starsza jeszcze nie wróciła, młodsza przysnęła , a  mąż poszedł na meczyk do sąsiada. Nic nie szkodzi. Zaszyłam się z książeczką pod kocykiem, a potem poczytałam dokumenty, które zostawiły mi dziś studentki po dwóch tygodniach praktyk. Fajne dziewczyny mi się w tym roku trafiły, więc muszę im odpowiednią do zasług napisać ocenę:) Im też było z nami chyba dobrze, po na zakończenie dzieciaki dostały grę, a pani z gorącymi podziękowaniami czekoladkę. Sympatyczny akcent:) Teraz jednak czytając Dzienniczek jaki mi do podpisu zostawiły jestem dopiero miło zaskoczona. Pozwolę sobie (nie zdradzając jak mniemam tajemnicy służbowej;) zacytować: "Pierwszy dzień praktyk bardzo mi się dłużył, ale w zdecydowanie pozytywny sposób(?;). Zapoznałyśmy się z nasza Panią opiekun, która okazała się być cudowną, ciepłą osobą" I jeszcze z ostatniego dnia: "Muszę przyznać, że to były najmilsze i najwspanialsze praktyki, jakie miałam okazję odbyć ze względu na dzieci oraz Panią A. ":))

Nie ma co- ładny mi dziewczyny "panegiryk" wlepiły;)!

Szczerze mówiąc zupełnie się tego nie spodziewałam, choć już wcześniej mówiły o swoich pozytywnych odczuciach. I mam wrażenie, ze nie było to jakieś "słodzenie", ale autentyczne wrażenie z ich strony. Fakt- dobrze nam ze sobą było i ciesze się, że dziewczynom się podobało:))

Dobrze, że chociaż praktykantki doceniają nauczycielski "trud i znój";))!

22:17, taniatoja
Link Komentarze (2) »

Od wczoraj zaliczam potwornego doła :(

Wszystkie słabości się we mnie uaktywniły: brak pewności siebie, poczucie odrzucenia i niezaspokojona potrzeba akceptacji. Nie będę się rozpisywać, bo nie lubię jęczeć, ale strasznie się z tym czuję! Wczoraj wyszłam wieczorem i dobrze że było ciemno, bo chociaż spokojnie mogłam sobie chodząc bocznymi uliczkami poryczeć.

Nigdy nie miałam w pracy trudnych relacji. Lubiliśmy się, z wszystkimi żyłam w zgodzie. Nigdy bym się nie spodziewała, że po siedmiu latach pracy w tym towarzystwie coś takiego mi się przydarzy i to ze strony osoby , która co dopiero do nas przyszła...

Dobrze, że praca to nie wszystko, jest jeszcze rodzina, przyjaciele. Mimo wszystko strasznie te relacyjne historie przeżywam. Dobrze, że jest weekend, bo potrzebuję jakiejś odskoczni- spotkania ze znajomymi,  wyjścia na jakąś ciekawą imprezę. Chciałabym znów się z czegoś pośmiać- poprawić sobie humor. Może uda mi się o wszystkich biedach zapomnieć....

Dzisiaj pod kocykiem poczytam sobie trochę, jak córka wróci dokończymy oglądać "Niemożliwe" (fajny film- trzymający w napięciu). Mam nadzieję, że zrelaksuję się na tyle, że uda mi się zasnąć bez proszków. A jutro wstanie nowy dzień i może będzie lepiej (pewnie tak, bo mam z rana angielski:)) A potem może uda mi się umówić z "psiapsiółką";)

Miłego w każdym razie wieczoru!

18:14, taniatoja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 marca 2013

Lubię wtorkowe popołudnia. Po 8 godzinach w pracy dobrze jest pomyśleć, że jutro druga zmiana i do tego tylko 3 godzinki:)

Ponieważ mam rano wolne zaklepałam  sobie dwa zajęcia z angielskiego. Potem robię klasowe zakupy i jeszcze wcześniej pewnie uda mi się zjechać do szkółki na kiermasz.

O pogodzie nawet szkoda gadać! Niestety przy takiej zimno/mokrej aurze zaczynają odzywać się moje korzonki:( Starsza się właśnie śmieje, "że mamę coś pogięło";) SKS jak nic!

Jeżeli chodzi o moje tutaj pisanie mam jeden dylemat. Poprzednio, kiedy pisałam pod innym nickiem zaraz po opublikowaniu wpisu ukazywał się on w tzw.Najnowszych. Teraz niestety (przy nowym blogu)  nie. Czy ktoś wie o co tutaj chodzi? Ja niestety nie mam pojęcia i nie wiem, co z tym fantem zrobić...

19:24, taniatoja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 marca 2013

No to już jest przegięcie- 18 marzec a tu zamieć śnieżna jak w jakimś środku zimy!!

Ciekawe, czy wiosna kalendarzowa też nas taką aurą przywita:( Ponoć w niektórych rejonach Polski śniegu jest po kolana. W nas nie aż tak źle, ale chyba wolałabym śnieg niż taką zadymę! Zima biała i słoneczna jest po prostu piękna, ale już wystarczy...naprawdę!  Tęsknię przede wszystkim za słońcem, ale też za zwykłym ciepełkiem. 

Psia pogoda- nosa się nie chce wyściubić! Musiałam po pracy wyjść jednak jeszcze raz  z domu, bo u młodszej w szkole  były konsultacje. Ponieważ dziecię zaś kończy szkółkę, trzeba się było pofatygować.

Już jestem jednak z powrotem:) Jak to milo siedzieć sobie w domku pod kocykiem i z tej perspektywy patrzeć tylko co się wyprawia za oknem. Muszę się przygotować do jutrzejszych zajęć, ale wcześniej relaks. Czytam właśnie fajną książkę ("12 oddechów na minutę "), a wieczorkiem oglądniemy sobie pewnie "Życie Pi".

Miłego wieczorku życzę:)!

18:38, taniatoja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 marca 2013

Dziś za oknem przywitało nas słoneczko:) Zachęceni taką aurą postanowiliśmy przejść się do kościoła piechotą (mamy od siebie ładny kawałek , ale do parafii mąż nie chce chodzić, bo "tam nic mądrego się nie dowie"). Niestety na dworze, jak się okazało szalał porywisty wiatr, więc spacerek nie bardzo się udał.

Natomiast w k-le humorystyczny akcent. Na mszę, spóźniony bo spóźniony, ale wtargnął King kong. Tak go i jego wejście można okreslić, bo facet ma ok. 2 metrów i pewnie 100kg żywej wagi i robi swoją skromną osobą niezłe zamieszanie (manifestując swoją religijność bądź to głośną modlitwą, bądź przerysowanymi gestami).

Na tejże mszy jest taki zwyczaj, iż wierni po kilku wspólnych zaintonowanych przez księdza wezwaniach, sami podają swoje . Wykorzystał ta okazję, jak zwykle King kong, z tym że gość jak raz zacznie to trudno mu przerwać ( lekkie upośledzenie umysłowe- tzw. niegroźny wariat"). Pierwsza  jego intencja była jeszcze do przełknięcia: modliliśmy się o poszerzenie areału Puszczy Białowieskiej (facet jest zawsze konkretny, więc tu padały cyfry, których niestety już nie pamiętam;)) Kolejna już intencja wprawiła jednak wiernych w lekką konsternację. Żeby oddać ducha tej wypowiedzi najlepiej zacytuję: "Módlmy się, aby papież Franciszek zaakceptował używanie prezerwatyw we wszystkich  agencjach towarzyskich i by powołany został w tym celu jeden międzynarodowy organ "United Kingdom of Kondon!" Normalnie jak siedzę myślałam, że zlecę i pewnie nie byłam jedyną która walczyła z duszącym śmiechem :))

Lepszego kabaretu nie trzeba:)

Zaraz wyjeżdżamy do rodzinki, więc tyle niech wystarczy: MIŁEGO- UŚMIECHNIĘTEGO POPOŁUDNIA!

15:38, taniatoja
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 marca 2013

Dziś po pracy czułam się zjechana potwornie- chyba cały tydzień mi się "odłożył"! Wlazłam pod kocyk, wzięłam książeczkę- wcale mi się nie chciało wychodzić. Pech, bo dziś właśnie umówieni byliśmy na kolejną sesję terapii. Strasznie mi się nie chciało, ale teraz się cieszę, że byłam. Powiedzieliśmy sobie z R. b.ważne rzeczy i mam wrażenie, że....lody kruszeją:)

Właśnie słyszę dochodzący z kuchni szmer mytych naczyń (takich rzeczy facet nie robi nigdy złym humorze) i mam nadzieję, że finał dnia też będzie przyjemny;)....

22:43, taniatoja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 marca 2013

Nazbierało się trochę...

Wczoraj jak wyszłam rano wróciłam ok.19.00. Dzień pełen emocji. Już przed 9, telefon od nauczycielki, że trzeba odebrać T. bo strasznie wymiotuje. Właśnie miałam zacząć pracę, więc poprosiłam męża żeby podszedł do szkoły (na szczęście był jeszcze w domu). Ja niestety byłam bez szans, bo nie dość, że z pracy do pracy to zaraz "po" jeszcze zebranie. Dobrze, że tatuś mógł wziąć wolne. Niestety Małej wypadły ciekawe warsztaty w szkole muzycznej no i dzisiaj tzw. popis (czyt. występ). Szkoda:(

Dzisiaj jednak wzięłam sobie opiekę (wolne) i poszłyśmy do lekarza. Na szczęście przykre objawy minęły (pewnie było to jakieś zatrucie) i jest już wszystko w  porządku.

Trochę przy okazji wolnego pozałatwiam zaległych spraw, ale też co ważne, pobyłyśmy z T. po prostu dłużej razem. Ostatnio zauważyłam, że w tym zabieganiu po prostu "siebie gubimy". Dobrze nam takie "bycie ze sobą" zrobiło:)

Po południu natomiast korzystając z zaproszenia wybrałam się na b. ciekawą konferencję.  Eleganckie miejsce, smaczny poczęstunek, super prowadząca (sposób mówienia tak wciągający, a przy tym dowcip, że boki zrywać)! Do tego ciekawa prezentacja- słuchać można by godzinami (no może bez przesady;)!

 

....i jeszcze jedna rzecz z wczoraj: b. cieszę się, ze mamy nowego papieża!

 

Fajne te ostatnie dni- takie pełne:). Jedyne co mnie martwi to kolejny dołek w relacji z mężem. Może uda nam się jednak jakoś wykaraskać....

22:42, taniatoja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 marca 2013

Taka refleksja: pomimo, że żyjemy w trudnych czasach, są one b. ciekawe. Nie w znaczeniu politycznym (broń Boże), ani społecznym (choć to już bardziej), ale tym historyczno- duchowym. Żeby to jednak dostrzec trzeba być czujnym- mieć wyostrzony "wzrok duszy". Czasy ostateczne? Coś  w tym chyba jest...

Ponoć Benedykt opracował "plan" na moment Paruzji- przywitanie powracającego na Ziemię Chrystusa. Już widzę te drwiące uśmieszki niedowiarków. A przecież dla każdego wierzącego człowieka- czytającego Biblię jest to rzecz bezdyskusyjna.

Nie bujam w obłokach, zawsze twardo stąpałam po ziemi i teraz też daleko mi do "uskrzedlenia.  Myślę, ze jestem też dobrym obserwatorem rzeczywistości, dlatego rozglądając się w okół widzę co się dzieje. Można być "przeciw" jakiejkolwiek religii, być agnostykiem, sceptykiem, czy kim tam jeszcze,  trudno jednak zaprzeczać faktom. A te znając Biblię można odczytać tylko jako "znak czasów".

To dzisiejsze odejścia od Kościoła, od Boga, przy jednoczesnym zabieganiu są tego potwierdzeniem. Tak to właśnie widzi Pismo święte. Ten moment (Paruzji)zaskoczy nas wszystkich, nas zabieganych, zajętych tylu ziemskimi sprawami, przyjdzie przecież "jak złodziej"' którego nikt się nie spodziewa.

Tak sobie myślę, czy to nie ostatni Wielki Post, jaki przyszło nam przeżywać? Spodobał mi się apel księdza na dzisiejszym kazaniu:"i żebyście nie mówili potem, że nikt Wam nie powiedział. Ja Wam mówię: nawracajcie się, bo Pan jest blisko!"

Kontekst tych słów skądinąd b. przyziemny, choć i zarazem głęboki: śpieszmy się naprawiać zerwane więzi, naprawiać chore relacji...w końcu z niczego innego nie będziemy sądzenia jak właśnie z miłości do drugiego człowieka.

Jak mało to rozumiemy sprowadzając chrześcijaństwo do nakazów, przykazań- przepisów. Tymczasem słowa Jezusa są tu jednoznaczne i nic nie mają wspólnego z małodusznością...

Kto to ogarnie pewnie zamiast bać się (wynik postawy legalistycznej) zachwyci się MĄDROŚCIĄ STWÓRCY!

Pora zamienić gadanie w konkret: zaraz mam gości, w ramach miłości bliźniego idę szykować jakąś pychotkę:))

Miłego niedzielnego wieczoru!

17:55, taniatoja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 marca 2013

Dobrze jest mieć swoje miejsce, więc...wracam! Tu mi jednak najlepiej!:)

Ciężki dziś miałam dzień. Do tego zrobiło się zimno, mokro i generalnie nieprzyjemnie.

Akurat oddałam kozaczki do reklamacji a tu zima wraca, przyjdzie mi marznąć w wiosennych pantofelkach:( A już tak się cieszyłam, że wiosna zawitała!  No cóż " w marcu jak w garncu"- to by się zgadzało! Może  za kilka dni znów będzie słoneczniej....oby:)!

20:49, taniatoja
Link Komentarze (1) »
1 ... 66 , 67